Monthly Archives: Grudzień 2009

Zmiana mebli może czynić cuda

31 grudnia 2009

Zawsze myślałem, że jestem dobrym szefem. Być może czasami byłem opryskliwy i niemiły dla moich podwładnych, aczkolwiek wydaje mi się, że nie jest to powód do rezygnacji z pracy.  Przecież  zdarzają  się każdemu człowiekowi gorsze dni, kiedy nie tryska humorem. Może zacznę od początku.

Jestem właścicielem dobrze prosperującej agencji reklamowej w Warszawie, działającej od ponad pięciu lat. W przeciągu ostatnich dwóch lat  moja firma znacznie się rozrosła i pozyskaliśmy wielu nowych, znaczących klientów. Postanowiłem zatem powiększyć zespół pracowników do 15 osób. Postawiłem na ludzi młodych, pomysłowych, z fantazją, którzy mieli wnieść świeżość do zespołu. Zatrudniłem osoby, które niedawno skończyły studia, i posiadają niewielkie doświadczenie w reklamie lub nie nabyły takiego w ogóle. Miałem nadzieję, że tacy pracownicy nie będą mieli wygórowanym ambicji i będą lojalni wobec swojego, często pierwszego, pracodawcy. Niestety bardzo się pomyliłem. W ciągu tych dwóch lat odeszło z mojej agencji siedmiu pracowników, w tym czterech z „nowego” zespołu. Większość z nich przeszła do konkurencji. Wiem także, ze na chwilę obecną dwóch moich podwładnych nosi się z  zamiarem opuszczenia agencji.

Dobrowolna rezygnacja z zatrudnienia przez pracowników u mnie w agencji jest działaniem nagminnym. Od pierwszych miesięcy prowadzenia działalności mam z tym kłopot. Często zastanawiałem się w czym tkwi problem. Przecież ich pensje, w ogóle nie różniły się od tych, jakie dostają pracownicy innych agencji. Często nawet je przewyższały. A więc w czym? Być może chodziło o mój trudny charakter, wiem że byłem nielubiany wśród pracowników, ale szczerze mówiąc nigdy nie zależało mi na ich sympatii. Dla mnie liczyło się przede wszystkim to, czy przykładają się do swoich obowiązków i dobrze je wykonują.

Co prawda dochodziły do mnie głosy, ze jestem człowiekiem o trudnym charakterze i ciężko ze mną wytrzymać. Z reguły jednak bagatelizowałem te opinie.

Na jednej z konferencji poświeconej reklamie, na której miałem odczyt, występował przede mną człowiek( pan doktor z UW), który mówił o tym, jak ważne są dobre relacje w zespole i jak wpływają na produkt końcowy danej firmy. Tak zainteresował mnie swoim wystąpieniem, ze postanowiłem kupić jego książkę o tej tematyce i zapoznać się dokładniej z proponowanymi przez niego metodami polepszania atmosfery w zespole. Książkę praktycznie pochłonąłem w jednej dzień, a wskazówki umieszczone w niej, postanowiłem zastosować wobec mojego zespołu pracowników.

Po pierwsze postanowiłem zmienić swój kapryśny charakter i panować nad swoimi zmiennymi nastrojami. Zacząłem lepiej odnosić się do moich podwładnych i  traktować ich z należytym szacunkiem. Na samym początku wszyscy patrzyli się na mnie jak na dziwaka, nieufnie i z niedowierzaniem, aczkolwiek po jakiś dwóch, trzech tygodniach zaakceptowali moją zmianę. Wiem, że miedzy sobą szeptali, ze mój dobry humor wynika z faktu, że się albo zakochałem albo wygrałem milion w totka, i zapewne niedługo wszystko będzie tak jak dawniej. Ja wbrew tym opiniom starałem się zachować spokój i nie dać  się ponieść emocjom. Codziennie przychodząc do pracy, witałem się z każdym podwładnym osobiście, nigdy tez nie zapominałem o uśmiechu. Jednak szczerze mówiąc zdarzały się momenty, kiedy miałem ochotę wykrzyczeć w twarz pracownikom co o nich myślę; jednak zawsze udawało mi się zachować spokój. Od momentu mojej przemiany relacje z personelem uległe znacznej poprawie.

Koleją rzeczą, jaką postanowiłem uczynić była wymiana dotychczasowych mebli, które znajdowały się w biurze. Niektóre z tych, które służyły pracownikom miały od 10 do 15 lat  i wiele z nich nie nadawało się już do użytku. Wcześniej planowałem zmianę wyposażenia biura, ale  zawsze znajdowały się ważniejsze wydatki. Co prawda miałem oszczędności, które początkowo chciałem przeznaczyć na remont mojego gabinetu. Jednak po wpływem przeczytanej książki doszedłem do wniosku, ze to może poczekać. Zamiast tego postanowiłem zakupić meble pracownicze dla mojego personelu. Do pomocy przy ich wyborze poprosiłem dwóch najstarszych stażem pracowników. Zapytałem się ich, czy poświęcą jeden dzień pracy i  udzielą  mi pomocy w urządzeniu naszego biura. Początkowo byli  trochę zaskoczeni, aczkolwiek obydwoje przystali na mój pomysł. Kupiliśmy meble biurowe w Warszawie, w sklepie mieszczącym się  nieopodal  naszej agencji. Właściwie to oni wybrali, ja tylko za nie zapłaciłem. Nie  znam się w ogóle na meblach, więc wolałem wybór oddać w ich ręce. Doskonale wiedzieli co jest teraz modne i spodoba się pozostałym pracownikom. Wybrali zestawy bardzo stylowych, a zarazem funkcjonalnych mebli. Po udanych zakupach zaprosiłem ich na obiad w restauracji, spędziliśmy tam dobre trzy godziny, cały czas rozmawiając. Muszę przyznać, że bardzo dobrze i swobodnie czułem się w ich towarzystwie. To naprawdę bardzo mili i sympatyczni ludzie. Sam się dziwię sobie, że nie zauważyłem tego wcześniej.

Pracownicy byli bardzo zadowoleni z nowego wyposażenia biura. Najbardziej spodobały im się ścianki biurowe, które poprawiły znacznie komfort pracy. Dotychczas pracowali w jednym pomieszczeniu, biurko przy biurku, co znacznie utrudniało wykonywanie obowiązków. Ciasnota oraz hałas często odbijały się jakości pracy. Teraz praca przebiega dużo sprawniej.

Na początku przyszłego  roku postanowiłem też zafundować pracownikom  trzydniowy rajd w Bieszczady. Na chwilę obecną chęć uczestniczenia w nim wyrazili wszyscy moi podwładni.
Jak widać zmiana się opłaciła. Wszyscy dotychczasowi pracownicy zadeklarowali chęć pozostania w agencji. Poza tym atmosfera w agencji znacznie się poprawiała. I tak na marginesie, miło jest być lubianym szefem!

Następna strona »